CEL ZGROMADZENIA

Regułą Zgromadzenia Księży Misjonarzy jest Jezus Chrystus i to On stanowi centrum życia i działalności naszego zgromadzenia – tak często mówił św. Wincenty a Paulo. Dlatego też naszym pierwszym celem jest dążenie do uświęcenia własnego i dopiero wówczas, gdy sami jesteśmy blisko Jezusa możemy wypełniać nasze posłannictwo, czyli oddawać się głoszeniu Ewangelii ubogim, zwłaszcza tym najbardziej opuszczonym oraz formować duchownych i świeckich

Te cele staramy się realizować w różnych miejscach w Polsce i poza jej granicami. Prowadzimy działalność duszpasterską w licznych parafiach; część księży posługuje jako kapelani w domach opieki, szpitalach i więzieniach; prowadzimy dwie szkoły – w Pabianicach i w Piekarach pod Krakowem; liczni księża głoszą rekolekcje i misje parafialne; duchownym i świeckim w naszych domach formacyjnych zapewniamy formację duchową przez cały rok; coraz większa grupa księży pracuje poza granicami Polski (Niemcy, Austria, Belgia, Włochy, Ukraina, Białoruś oraz wiele innych placówek) – ale spokojnie: nikt nie wysyła na siłę – najpierw musisz poczuć powołanie do wyjazdu, a później się do niego przygotować. Jak powiedział św. Wincenty: „Nasze powołanie nie ogranicza się do jednej parafii czy diecezji. Mamy iść na cały świat, by zapalać serca mężczyzn i kobiet. Czynić to, co czynił Syn Boży. On przyszedł zapalić ogień swojej miłości”. Jest to bardzo wymagające wezwanie, ale z Bożą pomocą jak najbardziej możliwe do wypełnienia. 

Święty Wincenty a Paulo mówił, żebyśmy byli otwarci na Opatrzność Bożą i nigdy Jej nie wyprzedzali swoimi pomysłami, ale spokojnie odczytywali Bożą Wolę, a także byśmy się całkowicie spalali z miłości ku Ojcu na wzór Chrystusa. Święty Wincenty, posyłając Misjonarzy mówił, żebyśmy kochali Boga, ale w trudzie rąk i w pocie naszego czoła. Powtarzał również, iż nie wystarczy, że ja kocham Boga, skoro nie kocha Go mój bliźni. Te słowa codziennie zapalają każdego z nas, byśmy najpierw chcieli pracować nad własnym uświęceniem, a później szli do tych, którzy potrzebują nas.